Gdy słyszę słowo "socjalizm" - sięgam po pistolet.
"Wartości chrześcijańskie" - ładuję karabin.
"Państwo Cię chroni" - odbezpieczam granat.
"Ty egoisto" - wygrywam drwiną.
Natłok "prawd" utrudnia skupienie uwagi, gdy pytania o pryncypia są jak zamach na kulturę.
Głos o globalnej manipulacji niknie w zaborczym konformizmie.
Standardy budują sytuację codziennego wyzwania.
Niekonsekwencja i psychologiczne deficyty socjalizacji - typowe argumenty miłośników status quo.